Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
zagansky
0534 1eaa 500
No bo wiecie. Ludzie są efemeryczni. To piękne słowo, pod warunkiem, że tego mnie odczujemy na własnej skórze. Przeżyłam wiele pogrzebów, wiele informacji o śmierci osób, które znałam. Żadna nigdy nie zrobiła na mnie wybitnego wrażenia. Było mi przykro, po prostu - przykro. I już. Myślałam, że tak będzie zawsze. Jednak przyszedł pewien moment, jeden telefon, przez co moje życie się podłamało. Pierwszy raz informacja o czyjejś śmierci sprawiła, że nie mogłam powstrzymać łez. Potem zaczęłam to wypierać z głowy, "nie no, niemożliwe, pierdolenie o szopenie, nie ma na to szans hehe". Jednak przez kolejne dni wszystkie codzienne czynności były zaburzone. Wstawanie z łóżka było wyzwaniem. Zamiast w ciągu dnia myśleć o tym, co zrobić na obiad, o której wyjdę z pracy, co będę robić wieczorem... Analizowałam. Analizowałam wszystko co wiedziałam, co widziałam, co pamiętałam. Przegląd od A do Z wszystkiego związanego z tą osobą. Przyszedł dzień pogrzebu. Stanęłam przed cmentarzem z dłonią przyjaciela na plecach i białymi liliami w dłoni. Wtedy jeszcze nie widziałam, co mnie czeka. Doszłam do kaplicy i zaczęłam płakać. Jakby ktoś zabrał mi wszystko co miałam i powiedział, że nigdy mi tego nie odda. Płakałam, smarkałam, płakałam i smarkałam. Przez to do kaplicy nie weszłam. Nie byłam w stanie zapanować nad emocjami, których mam w sobie naprawdę jak na lekarstwo. Pierwszy raz od 5 lat czułam, że je mam. Nie mogłam spojrzeć na przyjaciółkę, która była jedną z niewielu osób, na których naprawdę mi zależało. A uwierzcie mi - nie ma ich zbyt wiele. Z łatwością do policzenia na palcach jednej ręki. Po całej ceremonii poczułam, że mi lepiej. Udało mi się to zrozumieć. Nie pogodziłam się, ale zrozumiałam. Do tego doszedł sen, który Mama tłumaczy jako ostatnie pożegnanie. Jeszcze rok temu powiedziałabym, że jest nienormalna. Jednak tłumaczenie sobie tego w taki sposób sprawia, że łatwiej to przyjąć. Kocham Cię Ania, kochałam, kocham i będę kochać. Dotychczas jesteś moją największą stratą. Nie chcę takich więcej. Nigdy Cię nie zapomnę i zawsze będę wspominać. Śmierć ma trzy fazy - pierwszą jest zatrzymanie akcji serca, drugą pogrzeb. Ostateczną śmierć  człowiek ponosi, gdy przestanie się o nim myśleć i mówić. Obiecuję, że nigdy nie pozwolę Ci umrzeć. Nigdy, nigdy, nigdy.

Kocham Cię zupo, że mogę tu wywalić swój żal. 

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl